Co nam powie Putin?

Dziś Władimir Putin znów będzie odpowiadał na pytania Rosjan. To już 11 raz jak przywódca narodu na żywo wystąpi w telewizji – scenariusz co roku jest podobny: Putin odpowiada na pytania, poucza, bawi i załatwia problemy. Na ten raz pytania są zbierane już od czterech dni – ponoć jest już ich półtora miliona. Putin z roku na rok przedłuża czas spotkania z narodem – jego rekord z 2011 roku to cztery i pół godziny – czy go dziś pobije? Zadzwonić i porozmawiać z Putinem może właściwie każdy. Pewna babcia z chutora Diegtariewskij skarżyła się, że nie ma tam bieżącej wody. Putin obiecał pomoc, ale nie poskutkowało, dopiero, gdy dwa lata później, podczas kolejnego spotkania, pogroził stawropolskiemu gubernatorowi – wodociąg pojawił się niemal natychmiast. Innym razem  zadzwonił uczeń skarżąc się, że jego szkoła nie ma ogrzewania – „Gubernator nas słyszy i zrobi wszystko, by szkoła mogła znów funkcjonować” – ni to obiecując, ni to grożąc (gubernatorowi) odparł Putin. Nie bardzo pomogło, bo rok później znowu dzwoniono z tej samej miejscowości mówiąc, że dalej nie ma ogrzewania… A po telefonie mieszkańca Władywostoku, który skarżył się na korupcję, gubernator Kraju Nadmorskiego podał się do dymisji. Najczęściej bowiem wychodzi bowiem na to, że wszystkiemu winni są gubernatorzy.

Krótko mówiąc – spotkania Putina z narodem – to nowa wersja bajki o dobrym carze, który  troszczy się o swój lud. W dawnych czasach władcy rzekomo w przebraniu wychodzili na miasto, by dowiedzieć się, co ludzie tak naprawdę myślą. Teraz Putinowi wystarczy telewizja. Wszyscy są szczęśliwi – władca ma poczucie, że ma kontakt z narodem, naród, że może w każdej chwili zwrócić się do swego władcy.

A że życie w Rosji wcale się od tego nie poprawia? Cóż, tak to jest w bajkach – car jest dobry, ale pewno bojarzy źli…

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *