Oby Merkel miała rację

Ważą się właśnie losy nowego planu pokojowego dla Ukrainy, który próbują opracować przywódcy Niemiec i Francji i uzgodnić go z Władimirem Putinem oraz Petro Poroszenką. Angela Merkel zdecydowanie stawia na dyplomację. Jak sama mówi, nie ma pewności, że dyplomacja zadziała, ale trzeba próbować. Jest zdecydowanie przeciwna udzielaniu Ukrainie pomocy zbrojnej o czym napomknęli politycy Stanów Zjednoczonych. Liczy, że Putina da się nakłonić w toku rozmów. Czyżby? Oczywiście, byłoby lepiej, gdyby Merkel miała rację. Trudno jednak wierzyć, że tak będzie – mińskie porozumienia nie przyniosły żadnego efektu, bo cały czas naruszają je separatyści, czyli tak naprawdę Rosja. Obserwatorzy są zgodni, że jeśli teraz Putin zaczął rozmawiać z Merkel i z Hollandem, to właśnie dlatego, że wystraszył się groźby zaopatrywania Ukraińców w broń. Nie bardzo wierzę w argument, że dostarczenie Ukraińcom broni (zwłaszcza defensywnej) doprowadzi do eskalacji konfliktu i śmierci jeszcze większej liczby ludzi. Tego wcale nie wiemy. Wiemy, że na razie Zachód nie pomaga zbrojnie Ukrainie, a ludzie i tak giną. Do eskalacji walk doszło w ostatnich tygodniach, separatyści atakują.

W tym konflikcie przecież nie chodzi o to (czy raczej nie tylko o to chodzi), czy separatyści posuną się 20 kilometrów dalej czy nie. To jest konfrontacja Rosji z Zachodem. Powstrzymać Putina może tylko przegrana w tej konfrontacji. A więc wojna, która go wykończy finansowo, która sprawi, że społeczeństwo nie będzie chciało ponosić dalszych kosztów jego szaleńczej polityki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *